Najnowszy Komentarz - 10 GŁOSÓW ZA KOREKTĄ

Ostatni komentarz pisaliśmy dokładnie 10 czerwca. Skupiliśmy się wówczas na zasadach, jakimi kierujemy się przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Opisaliśmy nasze działania w ostatnich emocjonujących... Czytaj całość

Komitet Inwestycyjny
15 Maj 2020
„NIC CIEKAWEGO”

Od ostatniego komentarza minęło trochę czasu, ale prawdę powiedziawszy, w ostatnim miesiącu nie było zbyt interesująco, przynajmniej jeśli chodzi o rynek kapitałowy. Okazało się, że nasza pozycja, w UFK pieniężnych, była jak najbardziej adekwatna do bieżącej sytuacji rynkowej.
Po gwałtownym załamaniu na wszystkich rynkach, mniej więcej od połowy marca, nastąpiło dość dynamiczne odreagowanie, w którym udało nam się uczestniczyć na części portfela. Dość szybko, bo już pod koniec pierwszej dekady kwietnia, zdecydowaliśmy się na sprzedaż i wejście do UFK pieniężnych.
W załączniku numer 1 prezentujemy nasz rodzimy WIG20, w przypadku którego, dość wąska tendencja boczna, trwa już około pięciu tygodni – zaznaczony prostokąt. Proszę zwrócić uwagę, że wzrost nie zdołał domknąć, zaznaczonej na wykresie luki bessy oraz, że lokalne szczyty tego odreagowania dotarły prawie dokładnie do połowy zniesienia całej fali spadkowej.

Nasza kwietniowa sprzedaż oraz ostrożne podejście do bieżącej sytuacji wynikały z przyjętego założenia, że marcowo-kwietniowy wzrost był jedynie korektą w trendzie spadkowym, a nie początkiem nowej tendencji wzrostowej. Naszym scenariuszem bazowym nadal pozostaje koncepcja jeszcze jednej fali spadkowej, która może być męcząca i niezbyt dynamiczna, a tym samym bardziej rozłożona w czasie. Dopiero potem oczekujemy rozpoczęcia nowej tendencji wzrostowej, w której zamierzamy być zdecydowanie bardziej ofensywni.
Książkowe zachowanie polskiego rynku, ale też sytuacja na o wiele bardziej istotnych indeksach światowych, zdaje się potwierdzać większe prawdopodobieństwo wystąpienia wspomnianego scenariusza. W załączniku numer 2 prezentujemy przebieg amerykańskiego indeksu S&P500. UFK akcyjne, reprezentujące ten indeks, kupowaliśmy na przełomie marca i kwietnia a sprzedawaliśmy w miejscu oznaczonym strzałką. Zgodnie z naszymi założeniami, skuteczną barierą ograniczającą dalsze wzrosty, okazała się być średnia 350-sesyjna. O jej znaczeniu pisaliśmy szerzej w poprzednim komentarzu.

Pomijając aspektu analizy technicznej zwracamy oczywiście uwagę również na inne elementy giełdowej układanki, mające wpływ na kształtowanie się określonej tendencji. W połowie marca mieliśmy do czynienia z dużo większym strachem giełdowym i większymi obawami przed koronawirusem. Ludzie bardziej przejmowali się ryzykiem zakażenia, niż obecnie. Podobnie wskaźniki strachu na rynkach kapitałowych – były blisko rekordowych poziomów. To właśnie w połączeniu ze zwiększoną masą pieniądza było paliwem do istotnego odbicia.
Po kilku tygodniach liczba giełdowych optymistów znacznie wzrosła i według ostatnich odczytów przewyższa już liczbę pesymistów. Łatwiej się kupuje, a jednak rynki już nie rosną.
Zachowania ludzi stają się bardziej swobodne. Odmrażane są poszczególne sektory gospodarki.
Z jednej strony to zwiększa optymizm i nadzieje, ale stwarza też ryzyko drugiej fali zakażeń, co przy uspokojeniu na giełdach może zaowocować wspomnianą przez nas jeszcze jedną falą spadków. Z drugiej strony wolny kapitał, zaparkowany w bezpiecznych aktywach jest nadal pokaźny, a to tworzy przeciwwagę do dynamicznych i głębokich spadków.
Biorąc powyższe pod uwagę zdecydowaliśmy się zachować dotychczasowe bezpieczne pozycje, z jednym wyjątkiem dotyczącym najstarszych i najszybszych produktów Generali (tzw. trójki).
W przypadku tych produktów otworzyliśmy po cenach środowych (13 maja) krótką pozycję. 25 procent portfela ulokowaliśmy w funduszu zarabiającym na spadkach, określając pierwszą linię obrony na poziomie górnego ograniczenia tendencji bocznej. W czwartek rynek wykonał ruch w naszym kierunku, spadając o 2 procent.

"Do przerwy 0:1"

Do każdej transakcji trzeba się jak najlepiej przygotować i zaplanować strategię na każdy “mecz”.
Ostateczny wynik i tak poznamy po końcowym gwizdku, bo w czasie meczu (roku) wszystko może się zdarzyć.