Najnowszy Komentarz - DYWAGACJE

Granie na giełdzie jest „łatwe”. Najpierw musimy znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego rośnie i dlaczego spada ? Wbrew pozorom na tak postawione pytanie pada... Czytaj całość

Komitet Inwestycyjny
12 Listopad 2020
DYWAGACJE

Granie na giełdzie jest „łatwe”.
Najpierw musimy znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego rośnie i dlaczego spada ? Wbrew pozorom na tak postawione pytanie pada całe mnóstwo odpowiedzi. Można mówić o czynnikach makroekonomicznych, innymi słowy o analizie fundamentalnej, bo w końcu giełda odzwierciedla gospodarkę, a w szczegółach kondycję finansową poszczególnych firm. Można mówić też o analizie technicznej, czyli o wyciąganiu wniosków na podstawie analizy wykresów indeksów i spółek, przy pomocy często wielu bardzo skomplikowanych wskaźników. Można też mówić, że sukcesów na giełdzie można oczekiwać tylko wtedy, kiedy mamy dostęp do poufnych informacji itp. Itd.
Naszym zdaniem, o czym pisaliśmy niejednokrotnie, w dążeniu do sukcesu na rynku kapitałowym, należy znaleźć odpowiedź na pytanie: w którą stronę skieruje się „duży kapitał” w interesującym nas okresie?

Finalnie można dokonywać wielu analiz wszelakiej maści, ale tak naprawdę liczy się tylko jedno: jak najszybsze rozpoznanie kierunku przepływu dużych kapitałów, o których decydują największe firmy inwestycyjne, typu Goldman Sachs, czy Merrill Lynch. To właśnie ci najwięksi gracze są prekursorami zmian lub kontynuacji istotnych trendów giełdowych na światowych rynkach. Przykładowo, jeżeli jakiś analityk w Goldmanie przekona komitet inwestycyjny, że należy wrzucić parę procent portfela np. na polski rynek kapitałowy, to nieważne jakie będą nastroje na polskiej giełdzie wcześniej, nieważne jakie będą dane makroekonomiczne, czy też jaka będzie sytuacja polityczna. Jeżeli taka decyzje zostanie podjęta, będzie to oznaczało dynamiczne wzrosty polskich spółek. W przypadku decyzji o wyjściu z danego rynku, oczywiście będziemy mieli do czynienia ze spadkami. Naszą rolą jest tylko i aż jak najszybsze rozpoznanie tych trendów, bądź ich zmian oraz „przytulenie się” do kierunku przepływu kapitału.

Równie istotnym elementem giełdowej układanki jest wczesne rozpoznanie mody. Tak, moda ma duże znaczenie. W tym roku, do poniedziałku (o tym później) modne były spółki związane z Covidem, mam tu na myśli spółki, których działalność nie ucierpiała w związku z pandemią. Przykładem na polskim rynku może być CD-Projekt, czyli twórca gier. Do czasu niedawnego debiutu Allegro, CD-Projekt dzięki tegorocznym wzrostom stał się największą polską spółką giełdową, czyli spółką o największej kapitalizacji (liczba akcji pomnożona przez kurs).
Kolejnym istotnym elementem jest „analiza spekulancka”, czyli rozpoznanie nastrojów, a przede wszystkim plotek i ważnych informacji powszechnie dostępnych i skonfrontowanie ich z tym co dzieje się na parkiecie. Przykład: dobra informacja i brak wzrostów to początek kłopotów. Zła informacja i wzrosty, to optymalny czas na zajmowanie pozycji.
I już prawie na koniec wystarczy jedynie mieć dobrą metodologię gry, oczywiście dopasowaną do własnej psychiki i do instrumentów, którymi dysponujemy. Jasna sprawa, że własną metodę należy stosować konsekwentnie, niezależnie od bieżących sukcesów i porażek oraz od opinii innych ludzi.

Już zupełnie na koniec, do pełnego sukcesu brakuje jedynie dobrej formy, zdrowia, spokoju w rodzinie i przede wszystkim szczęścia.

I tak, jesteśmy przekonani, że już po spełnieniu powyższych warunków można liczyć na giełdowe sukcesy. Problem polega jednak na tym, że nie ma złotej metody, nie ma giełdowego perpetuum mobile, które gwarantowałoby sukces.

Niezależnie od tego czy byliśmy konsekwentni w działaniach, czasami zdarza się gorszy okres, który w naszej nomenklaturze nazywamy „brakiem fazy”. Pomimo przemyślanych działań efekty są marne. W takich okresach należy się starać przede wszystkim unikać większych porażek, aby w momencie kiedy następuje „sfazowanie” z rynkiem móc szybko odrobić straty i zacząć zarabiać. Tak więc dopóki nie czujemy, że złapaliśmy wiatr w żagle musimy hamować nasze zapędy do zajmowania dużych pozycji. Dopiero kiedy zaczyna wszystko pasować i układać się w odpowiednią całość możemy zagrać ostrzej i zwiększyć zaangażowanie w portfelu bardziej ryzykownych aktywów.
Pozwoliłem sobie na przypomnienie naszego podejścia do rynku kapitałowego, a poniżej chciałbym Państwu pokazać jak to działa w praktyce na przykładzie nienajlepszego okresu, kiedy trudno mówić o odpowiednim „sfazowaniu”.

Na koniec października w portfelu mieliśmy 30 procent funduszu typu „short”, czyli zarabiającego w czasie spadków polskiego rynku. (wyjątek to produkty AXA). W załączniku numer 1 prezentujemy wykres WIGu20. Elipsą z krzyżykiem zaznaczyliśmy obraz sytuacji jaką mogliśmy zaobserwować w ostatni piątek października. Byliśmy świeżo po zwiększeniu dynamiki spadków związanej z gwałtownym przyrostem zachorowań i demonstracji ulicznych oraz przed wstępnie zapowiedzianą „narodową kwarantanną”. Sentyment na światowych rynkach również daleki był od optymizmu. Nie widzieliśmy więc logicznego uzasadnienia do zamykania krótkiej pozycji skorelowanej ze spadkami rynku. O powiększeniu pozycji również nie myśleliśmy, bo jeszcze nie czuliśmy „fazy”. Tak czy inaczej na weekend udaliśmy się w dobrych humorach, posiadając już zyskowną pozycję, zgodną z kierunkiem rynku. Do wyznaczonej linii obrony było również daleko. Za taką uznaliśmy zieloną średnią 50-sesyjną, która w tym roku już dwukrotnie dawała dobre sygnały, zaznaczone strzałkami.

Na pierwszej listopadowej sesji był wzrost, ale nie potwierdzony wskaźnikami, więc uznaliśmy go za odreagowanie spadków i nie dokonywaliśmy żadnych zmian w portfelu.
We wtorek przyszło niemiłe zaskoczenie. Od rana widać było napływający kapitał przy jednoczesnym umocnieniu się naszej waluty. Wzrost rynku był imponujący i wyniósł ponad 7%. Nie złożyliśmy zleceń z kilku powodów. W ostatnich miesiącach mieliśmy już do czynienia z takimi jednorazowymi wyskokami rynku, które w zasadzie kończyły ruch. Po drugie plotki głosiły, że następnego dnia mają ogłaszać zamykanie kolejnych branż, a ponadto coraz więcej wskazywało na wygraną Bidena. Ogólne nastawienie rynku do wygranej Bidena w krótkim okresie było negatywne. Przypomnijmy, że cztery lata temu, po wygranej Trumpa rynki bardzo ucieszyły się z perspektywy obniżki podatków od zysków korporacyjnych, co w kolejnych latach było motorem wzrostów na giełdzie. W przypadku Bidena oczekiwania były odwrotne, to tak w największym skrócie.

Kolejna sesja rzeczywiście rozpoczęła się od dużej korekty, rynek w pewnym momencie spadał już około -3%, jednak pod koniec dnia udało się wyprowadzić kontrę i powrócić w okolicę zera. Po tej sesji uznaliśmy, że zamkniemy naszą pozycję short w przypadku ewentualnego cofnięcia rynku lub po pokonaniu „stopa”, czyli wspomnianej średniej 50-sesyjnej. Ten drugi wariant wydarzył się w ostatni piątek, co oczywiście wpłynęło na naszą decyzję o zamknięciu krótkiej pozycji.

Skoro tak się stało postanowiliśmy jednocześnie za 20% portfela kupić UFK reprezentujące polskie akcje. Połowa to fundusz reprezentujący akcje MiŚ. W ostatnich miesiącach z polskich indeksów najmocniej prezentował się sWIG80 i po ostatnich spadkach dotarł w miejsce, gdzie już wcześniej planowaliśmy kupować.
Drugim obszarem, który nas interesował było złoto i surowce. Tam gdzie było to możliwe (Generali) kupiliśmy UFK Generali Złota oraz UFK Portfel Zagraniczny Surowcowy, po 10 procent.

Przy okazji chcieliśmy Państwu przypomnieć jedno z naszych narzędzi pomocniczych, które czasami wykorzystujemy, w zależności od funduszu. Na przykładzie funduszu Investor Gold (załącznik numer 2) chcieliśmy Państwu pokazać sygnały jakie generuje nasz system.

Sygnałami tymi są informacje o zaistniałych dywergencjach na poszczególnych funduszach. Chodzi o sytuacje, w których w jednym przypadku spadki nie są już potwierdzane przez wskaźniki (zielone kropki i kreski) oraz kiedy wzrosty również nie są potwierdzone wskaźnikami (czerwone kreski i kropki) W pierwszym przypadku warto rozważyć kupno, w drugim sprzedaż. Oczywiście tu również nie możemy mówić o 100-procentowej skuteczności, ale na określonych funduszach skuteczność tego narzędzia jest na tyle duża, że warto podjąć ryzyko. W ubiegłym roku wykorzystaliśmy majową zieloną kropkę kupując pokrewny fundusz, jak również czerwona kropka z przełomu sierpnia i września pomogła nam w określeniu dobrego miejsca do sprzedaży. Jak Państwo widzicie dzisiejsza sytuacja jest pierwszą podpowiedzią o zakupach od ponad roku. Podobnym sygnałem kierowaliśmy się w przypadku UFK Portfel Zagraniczny Surowcowy (załącznik nr3). Proszę zauważyć, że na przestrzeni 4 lat skuteczność naszego narzędzia była bardzo dobra, z tą tylko uwagą, że narzędziem tym dysponujemy zdecydowanie krócej. Ostatni zielony sygnał kupna w tym przypadku również miał miejsce w maju 2019 roku.

Zlecenia, o których wspomniałem powyżej składaliśmy w ostatni piątek 6 listopada i oczywiście należy pamiętać, że w zależności od produktu realizacja zleceń dokonuje się po cenach z różnych sesji (piątkowa i poniedziałkowa).

Zmiana rzeczywistości. Do południa wszystko przebiegało zgodnie z planem. Nasz rynek oscylował na lekkich plusach, a złoto rosło po czwartkowym wybiciu. Mniej więcej w poniedziałkowe południe pojawiła się bardzo zaskakująca informacja o szczepionce na koronawirusa. Oczywiście sztaby analityków ruszyły do pracy, kreśląc możliwe scenariusze na najbliższe tygodnie i miesiące. Kapitał przy zwiększonych obrotach zaczął dynamicznie krążyć, czasami w sposób logiczny, a czasami zupełnie zaskakująco. Logikę można dostrzec w totalnej zmianie nastawienia w stosuku do spółek covidowych, o czym wspominałem na początku komentarza. Prawdopodobnie moda na te spółki wraz z ogłoszeniem dobrej nowiny o szczepionce dobiegła końca, a co za tym idzie kapitał zaczął przemieszczać się w stronę tzw. branż niecovidowych, mocno wyprzedanych i nielubianych w tym roku. Mieliśmy do czynienia również ze spadkiem złota, chociaż wydaje się to nie do końca logiczne. Inna sprawa, że większość z Państwa kupiła złoto już po spadku, czyli po cenach z wtorku.

Na koniec trochę domysłów. Nie za bardzo lubimy mówić o spiskowych teoriach, jednak ostanie półtora tygodnia raczej występowanie takich teorii zdaje się potwierdzać. Ubiegłotygodniowy wzrost na rynkach, głównie lekko zapomnianych, w czasie kiedy sentyment i informacje okołorynkowe były całkiem negatywne, każe przypuszczać, że jakiś duży kapitał o szczepionce wiedział kilka dni wcześniej.

Dziś „giełdowo” nie jesteśmy już w otoczeniu koronawirusa. To nie ma już znaczenia, że szczepionki będą dostępne pewnie za kilka miesięcy, na giełdach zmiana już się dokonała. W pierwszym wariancie możliwych nieodległych zdarzeń ci, którzy kupowali w zeszłym tygodniu to kapitał stricte spekulacyjny, który wszedł na chwilę, skasuje zyski i wyjdzie z rynku. W drugim przypadku ci lepiej poinformowani już w ubiegłym tygodniu po prostu rozpoczęli trwałą przebudowę portfeli, a w takim wypadku spokojnie zdążymy się do niego przytulić.
Na dziś, po raz kolejny w tym roku czegoś zabrakło, być może odrobiny lepszego zbiegu okoliczności. Informacja o szczepionce mogła przecież pojawić się w zupełnie innych okolicznościach, na przykład już po zamknięciu naszej krótkiej pozycji. Stało się inaczej, ale z doświadczenia wiemy, że po gorszym okresie przyjdzie lepszy, a ostatnie straty są do odrobienia w dość krótkim czasie, przy sprzyjających okolicznościach. Nie zamierzamy nerwowo zmieniać naszej metody pomimo obecnego naszego niezadowolenia z aktualnego wyniku. Wiemy z doświadczenia, że trzeba robić konsekwentnie „swoje”, a nagroda przyjdzie.

"Do przerwy 0:1"

Do każdej transakcji trzeba się jak najlepiej przygotować i zaplanować strategię na każdy “mecz”.
Ostateczny wynik i tak poznamy po końcowym gwizdku, bo w czasie meczu (roku) wszystko może się zdarzyć.